Rozdział powstał dzięki tej piosence:
Muzyka
Muzyka
Właśnie wróciłam do domu, a raczej do małego mieszkania w bloku. Nienawidzę, gdy ktoś wpieprza się w moje życie, więc poprosiłam rodziców by pozwolili mi zamieszkać samej, co widzicie... udało się.Z rozmyślenia wyrwał mnie dźwięk komórki. Nie patrząc kto dzwoni - odebrałam.:
- Halo?
- Kochanie? Tu Mama. Chciałabym... - nie dałam jej skończyć.:
- Zapomniałam?! Słuchaj, ja zaraz będę... Aaa przypomnij mi gdzie...- zaczęłam się szamotać z kołdrą.:
- Starbucks. - powiedziała z powagą w głosie i po chwili się rozłączyła. No to mam przerąbane... - pomyślałam. Wygramoliłam się w końcu z tej przeklętej kołdry i udałam się do łazienki. Wykąpana założyłam ten zestaw. Zrobiłam lekki makijaż i ruszyłam w umówione miejsce.
***
Kiedy doszłam na miejsce okazało się, że jej jeszcze nie ma. Spokojnie udałam się do kasy, kupiłam kawę i usiadłam przy wolnym stoliku. Gdy wyjmowałam z torby szkicownik poczułam na sobie czyiś wzrok. Tylko spokojnie Amelio...- upomniałam się w myślach, jednoczenie rozglądając się po całej kawiarni. Po chwili napotkałam wzrok jednego z dwóch chłopaków siedzących w zaciemnionym rogu pomieszczenia. Gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały, ja swój opuściłam.:
- Chyba nie wiele zdziałasz bez ołówka. - usłyszałam po chwili zza swych pleców. - Można? - zapytał, gdy odważyłam się do niego odwrócić. Usiadł nie czekając na odpowiedź z mojej strony. Co za gbur...
- Widziałem, jak na mnie patrzysz.- To ty pierwszy się gapiłeś. - stwierdziłam cicho, a na jego twarzy pojawił się zagadkowy uśmiech.:
- Możliwe.
- Nie wydaje mi się bym cię znała... - zaczęłam, ale mi przerwał.:
- Bo nie znasz mała, - zaczął pochylając się moją stronę.: - Ale z chęcią poznam cię bliżej.- dodał po chwili.
Już chciałam powiedzieć "grzecznie", że zaraz będzie tu moja mama i, że powinien już sobie iść, ale on zrobił coś, co nie miał prawa zrobić żaden żyjący facet na ziemi. Mianowicie pocałował mnie w szyję, usta spoczywały tam dłużej niż powinny. Poczułam, jak uśmiecha się jeszcze szerzej, jego usta jeździły po mojej skórze.:
- Uspokój się. - wymamrotał. A więc zrobił to, aby poczuć bicie mojego serca... Zamurowało mnie, co wykorzystał po raz kolejny całując mnie w kącik ust. Zanim zdążyłam zareagować, opadł z powrotem na krzesło.
W tej chwili do kawiarni wbiegła moja mama. Brunet domyślił się najwyraźniej, że kobieta zmierza w naszą stronę, więc wstał i rzucił na odchodne.:
- Do zobaczenia mała. - po czym, jak gdyby nic odszedł do swojego stolika.:
- Kto to był, Amelio?! Co wy tu robiliście?
- Mamo.. - zasłoniłam twarz szkicownikiem, a w tle usłyszałam jego śmiech.:
- Nic.. On do mnie podszedł.. - odpowiedziałam cicho.:
- Pewnie i jeszcze mi powiesz, że go nie znasz, co?! - powiedziała Mama siadając przy stoliku.:
- Takie typy chcąc tylko zaciągnąć takie niewinne dziewczęta, jak ty do łóżka. - zaczęła swój monolog.:
- Jest podobny to tych dzieciaków, którymi rodzice się nie zajmują i sprzedają młodym narkotyki... No spójrz tylko na te jego tatuaże.
- M..mamo skąd ty możesz wiedzieć..?
- Więcej w swoim życiu widziałam niż ty. Powinnaś znaleźć sobie lepsze towarzystwo, jeśli chcesz nadal mieszkać sama.
- Ja go nie znam mamo... Dobra, pomówmy o czymś innym. - powiedziałam uśmiechając się nieśmiało.:
Będziecie dziś?
- Przykro mi kochana... Mamy z ojcem dziś ważną kolację, więc plany wspólnego wieczoru uległy zmianie.- tu zrobiła pauzę.: -Nie bądź smutna...Tata na pewno ci to, jakoś wynagrodzi.
- Ale... - powiedziałam smutno.:- Na którą idziecie? Może później...
- Na 19... Oo?! - tu spojrzała na zegarek.:
- Już tak późno!? No nic ja muszę iść. Pa kochanie i trzymaj się. - posłała mi przelotnego całusa.:
- Pa..
Mogła ze mną zostać dłużej, ale nie chciała.. Zresztą ja również nie przepadam za jej towarzystwem. Jeszcze ten chłopak, który nawet teraz, gdy wychodzę z kawiarni nie spuszcza ze mnie wzroku. Dziwny typ. Dlaczego akurat zagadał do mnie? Dlaczego ja... Nie! Spokojnie Sylvia, weź się w garść! - Weszłam do mieszkania.:
- I co ja teraz zrobię? - pytałam retorycznie samą siebie, kierując swe kroki w głąb mieszkania.:
- Pieprzona jędza.. Najpierw zabiera mi dzieciństwo, a teraz ojca - nie wiedziałam co o tym myśleć. A więc tak pogrywasz? Niech będzie....